polska w strefie euro
Europa

Polska w strefie euro

- obiektywnym okiem obywatela

polska w strefie euro

Wejście do strefy euro od wielu lat budzi kontrowersje. Każdy obóz polityczny ma swoje spojrzenie na sprawę i jak nietrudno się domyślić – spojrzenia te diametralnie się od siebie różnią. Eksperci zwolenników również podają informacje zupełnie inne od tych, które usłyszeć można od ekonomistów nieprzychylnych wspólnej walucie. Jak więc tak naprawdę to wygląda?

Nie ma się co oszukiwać – ani dać się oszukiwać – nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Owszem, można spekulować lub powoływać się na statystyki innych państw, które przyjęły europejską walutę, jednak trzeba przedstawić sprawę jasno. Spekulacje pozostaną spekulacjami, a wpływ wejścia do strefy euro na gospodarkę zależy od wielu różnych czynników, dlatego dane te nie są spójne. Z jednej strony nieprzygotowane odpowiednio państwo może spotkać katastrofa, z drugiej jednak przy konkretnym planie gospodarczym euro może wspomóc rozwój. Często podawanym przykładem przeciwników wspólnej waluty jest Grecja – trzeba jednak pamiętać o tym, że problemy finansowe państwa zaczęły się jeszcze przed zmianą. Z drugiej strony nie można też całkowicie przypisywać wyjścia z kryzysu pożyczkom z Unii – nie są to pieniądze, które dano Grecji „za darmo”. Jest to bardzo istotny przykład, ponieważ pokazuje, jak bardzo ta sama sytuacja może zostać zmanipulowana przez osoby o konkretnych poglądach.

Kryzys w strefie euro – ponad 10 lat problemów

Kolejna kontrowersja, która po odpowiednim zmanipulowaniu informacji może przysłużyć się zarówno zwolennikom, jak i przeciwnikom strefy euro, to kryzys gospodarczy. Na przełomie 2007 i 2008 roku wiele banków znalazło się w tarapatach finansowych i wymagały ratunku w postaci dofinansowania przy użyciu środków publicznych. Pogorszenie sytuacji gospodarczej miało bezpośredni wpływ na dochody budżetowe. W niektórych krajach zwiększano wydatki w celu zniwelowania negatywnych skutków spadku konsumpcji. Wszystko to jest w mniejszym lub większym stopniu powiązane nie z światowym kryzysem finansowym, ale właśnie z wprowadzeniem wspólnej waluty. Nie wszystkie państwa były na nią gotowe, w dodatku wspólny obszar walutowy nie jest zbudowany bez skazy. Różnice rozwojowe między poszczególnymi krajami członkowskimi, niekompetentne prowadzenie polityki fiskalnej i bardzo minimalne wsparcie dla krajów zagrożonych kryzysem to tylko kilka z wielu przyczyn.

Strefa euro w Polsce – realne „za i przeciw”

Z jednej strony słychać głosy, że w przypadku wejścia Polski do strefy euro dotknie nas kryzys, którego do tej pory udało się uniknąć. Mało tego, prognozowany wzrost gospodarki dla Polski na ten rok to 4%, podczas gdy w strefie euro średnio wynosi 1.1-1.5%. Oczywiście nie można patrzeć na te statystyki i jednoznacznie stwierdzić, że wspólna waluta hamuje rozwój. Większość państw ze strefy to machiny rozwijane przez długi czas, a okres wysokich wzrostów mają już dawno za sobą. Statystyka tak pokazuje jednak, że i bez euro możemy gonić zachód. Z drugiej strony Słowacja, która euro przyjęła a jej mieszkańcy wyrażają zadowolenie z tej decyzji, notuje porównywalne prognozy wzrostu gospodarczego. Tutaj należy zwrócić jednak uwagę na fakt, że Słowacja eksportuje dużo więcej towarów niż Polska – zwłaszcza do Niemiec.

Wracając do kryzysu – jak to się ma do przyjęcia wspólnej waluty? Ano tak, że wejście do strefy euro niesie za sobą bądź co bądź pewne ryzyko. Największym, o którym mówią ekonomiści i politycy zarówno „za” i „przeciw” jest fakt, że państwo traci możliwość kształtowania kursu własnej waluty. Kiedy nie ma możliwości dewaluacji pieniądza w sytuacji kryzysowej, trzeba zwracać się w stronę radykalnych rozwiązań, które dalej przekładają się na drastyczny spadek PKB. To z kolei powoduje wzrost bezrobocia i dalsze zadłużenie państwa. Za przykład znowu posłuży tutaj nieszczęsna Grecja.

Dalej jest problem „co by było gdyby”. Większość zagranicznych ekonomistów jest zdania, że część państw – które co prawda notowały w ostatnich latach wzrost PKB – byłyby w lepszej sytuacji gospodarczej, gdyby wspólnej waluty nie przyjęły. Z kolei inne zdecydowanie skorzystały na przyjęciu euro i bez niego nie były by w stanie notować wzrostów, które osiągnęły. Do tej grupy należą oczywiście Niemcy.

Kwestia polityki ponad kwestią ekonomii

No i tu dochodzimy do kluczowego punktu dyskusji. Proeuropejscy politycy, którzy Unię traktują jako największe i absolutne dobro, będą w większości popierać przyjęcie wspólnej waluty i dalsze uzależnienie od europejskich partnerów. Często nie będzie to wynikało z wnikliwej analizy gospodarki, tylko właśnie z sympatii politycznych. Z kolei Ci, którzy UE traktują jako wroga, będą przeciwni walucie – z tych samych pobudek. W konsekwencji małostkowych zachowań polityków, społeczeństwu brak realnego spojrzenia na korzyści i zagrożenia związane z euro. Szukanie problemów tam, gdzie ich nie ma, jak na przykład wzrost cen (w ostatnim wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego) nie ma sensu z ekonomicznego punktu widzenia, ponieważ ryzyko jest gdzie indziej. Z drugiej strony politycy opozycji albo nie rozumieją, albo celowo ignorują wszelkie problemy – w myśl postępu, nowoczesności i braterstwa z Europą zachodnią.

Joseph Stiglitz, laureat Nobla z dziedziny ekonomii mówił, że niemożliwe jest funkcjonowanie wspólnej waluty tak długo, jak wspólny nie jest również dług. Strefa euro wspiera regiony o różnym potencjale gospodarczym w równym stopniu, co w efekcie nie daje równego rozwoju. O tym jednak w mediach się nie słyszy, ponieważ politycy skupiają się na interesach własnych i partyjnych. Jak zatem przeciętny obywatel ma podjąć świadomą decyzję na temat przyjęcia waluty w przypadku referendum? Wśród przedsiębiorców, którzy posiadają przynajmniej odrobinę wiedzy w tym temacie, większość jest za przyjęciem waluty. Oczywiście to również wynika z osobistych pobudek (eksport towaru przy wspólnej walucie gwarantuje większy zysk), ale przynajmniej są to pobudki związane bezpośrednio z ekonomią, a nie przynależnością polityczną.

Niezbędny jest dialog. Dialog między obozem rządzącym, który jest przeciwny wejściu Polski do strefy euro, a opozycją, która najchętniej weszłaby do niej z dnia na dzień. Dialog, w którym obie strony poruszą kwestię faktycznych korzyści i niebezpieczeństw, a nie tych, które służą ich narracji politycznej.

Polska w strefie euro
1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Karol Bankowy

    6 czerwca 2019 at 09:27

    Oczywistym jest, że przedsiębiorcy będą chcieli wspólnej waluty, chociaż moim zdaniem większym problemem są podatki. Rzeczowy artykuł.
    Pozdrawiam,
    K. Bankowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Biznes i gospodarka

Na górę